FAQGrySzukajUżytkownicyGrupyStatystykiRejestracjaZaloguj

 
 Ogłoszenie 


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Marrt
2011-03-08, 23:19
Wybić się ponad wszystkich...
Autor Wiadomość
Durothil 



Wiek: 25
Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 266
Skąd: Białystok

Wysłany: 2011-01-02, 16:36   Wybić się ponad wszystkich...

Football Manager 2011
Wersja: 11.2.1
Dodatkowe pliki: Dodatek z 4 ligą Polską
Ligi: Anglia(Wszystkie), Francja(Wszystkie),Niemcy(Wszystkie) Hiszpania(Wszystkie), Holandia(Wszystkie), Włochy(Wszystkie), Polska(Wszystkie), Portugalia(Wszystkie), Rosja(Wszystkie), Szkocja(Wszystkie)
Dodatkowi piłkarze: Brazylia, Meksyk, Argentyna, Anglia, Polska, Etiopia, Kamerun, Ekwador, Kolumbia

------------------
… 21.06.2010 – Białystok 11:30 …
- Cholerne korki! – z moich ust wydarł się okropny krzyk…
Nie mogłem tego zrozumieć, jeszcze wczoraj na ulicach pusto a dzisiaj całe centrum zakorkowane… Jeśli nie zdążę na miejsce to mnie moja żona zabije. Specjalnie wróciliśmy dwa dni wcześniej z podróży poślubnej żebym mógł zdobyć pracę w tym klubie. Patrząc na to co się dzieje obecnie na ulicach mojego miasta to będę się cieszył, jeśli dojadę tam w godzinę.
- Ruszaj się! – krzyknąłem po raz kolejny gdy zauważyłem, że samochód prze de mną ma dużo miejsca by jechać dalej.
Na jego szczęście zaczął się ode mnie oddalać co sprawiło, że i ja mogłem ruszyć dalej do przodu. Po paru sekundach jazdy już wiedziałem, dlaczego ruch po mieście sprawiał tak wiele problemów. Moim oczom ukazał się wypadek w którym udział brały dwa samochody osobowe. Przyglądając się całej sytuacji miałem nadzieję, że nic nikomu się nie stało, ale patrząc na to z drugiej strony nie był to zbyt miły początek dnia, który mógł zwiastować albo same porażki bądź odwrotnie same zwycięstwa. Nie zwlekając ani chwili dłużej ruszyłem w dalszą podróż ku przeznaczeniu. Patrząc na zegarek zorientowałem się, że mam tylko dziesięć minut, ale na moje szczęście byłem już niedaleko więc miałem pewność, że uda mi się zdążyć na miejsce bez zbędnego pośpiechu. Na moje szczęście ulica nie była już tak zakorkowana dzięki czemu znalazłem się już na miejscu w przeciągu pięciu minut. Wychodząc z samochodu poprawiłem jeszcze swój ubiór zaczynając od krawata a kończąc na zapięciu marynarki. Przed drzwiami do budynku klubu stał już jakiś mężczyzna, sądząc po jego ubiorze mogłem stwierdzić iż jest to prezes Białostockiego klubu.
- Pan Wątły prawda? – do moich uszu dobiegły słowa wypowiedziane przez mężczyznę
- Tak, to ja –
- Zapraszam do środka – po tych słowach otworzył mi drzwi przez które wszedłem do środka…
- Miło mi Pana poznać. Nowak, Wojciech Nowak prezes Włókniarza Białystok - po wypowiedzeniu tego zdania w moją stronę wysunęła się ręka mężczyzny.
- Miło mi. Kamil Wątły – moja odpowiedź była szybka i zdecydowana wraz z uściśnięciem ręki.
Po tym wszystkim nastąpiła cisza, gdyż prezes klubu zaprowadził mnie do swojego pokoju a sam poszedł do innego pomieszczenia w poszukiwaniu pewnych rzeczy. Taki stan rzeczy na szczęście nie trwał zbyt długo więc po chwili naprzeciwko mnie usadowił się na swoim fotelu prezes klubu by po paru sekundach się odezwać.

- Przepraszam, musiałem coś załatwić.
- Nic się nie stało –
- Więc chce Pan zostać trenerem naszego zespołu? Jakieś plany co do tego stanowiska? Pomysł na prowadzenie zespołu?
- Tak przyjechałem tutaj z myślą o objęciu stanowiska w owym klubie jako trener pierwszego zespołu. Co do pomysłu to chciałbym stworzyć jak na sam początek solidną grupę zawodników, którzy bez problemu potrafiliby się utrzymać w lidze a dopiero w późniejszym czasie myśleć o awansie do wyższej ligi. –
- No dobrze. Co Pan powie o braku możliwości wykonywania transferów?
- Jeśli nie ma możliwości wykonania transferów to będę się starał stworzyć dobry zespół z tego co będę posiadał… - nagle prezes klubu mi przerwał jednym gestem ręki by po chwili wyciągnąć jakieś dokumenty i podsuwając mi je pod nos powiedział
- Dwu letni kontrakt o zarobkach wynoszących 100 zł tygodniowo powinno starczyć plus być może jakieś premie, co Pan na to?
- Tak, tak oczywiście, że starczy – po tych słowach wziąłem długopis od prezesa klubu by podpisać papiery w odpowiednim miejscu.
- Jeszcze jedno. Gdyby chciał Pan znaleźć dodatkową pracę to problemów robić nie będę gdyż treningi przeważnie będą odbywać się w godzinach popołudniowych. Problem może być tylko z meczami, ale myślę, że w razie czego będę dzwonił do Pańskiego pracodawcy jak nadejdzie taka potrzeba – po tych słowach na jego twarzy pojawił się uśmiechu.
- Dziękuję – odpowiedziałem oddając długopis.
- To ja dziękuję i witam na stanowisku trenera pierwszego zespołu w naszym klubie- po chwili prezes wstał podając mi rękę.

Byłem zadowolony z podpisania umowy z Włókniarzem. Mogłem w końcu rozpocząć pracę nad własnymi marzeniami i stać się jednym z wielkich trenerów piłkarskich. Wiedziałem, jednak, że nim się to stanie minię dużo czasu więc starałem się myśleć jak na razie o rzeczach bardziej przyziemnych. Małe zarobki zaoferowane przez Prezesa nie odstraszyły mnie gdyż mam jeszcze drugą pracę która daje mi odpowiednie zarobki. Wiem, że na samym początku będzie bardzo ciężko, jednak wierzę, że uda mi się wszystko pogodzić i jedno połączyć z drugim. Tuż przy wyjściu z klubu Prezes podszedł do mnie i powiedział, że na jutrzejszym treningu, który odbędzie o godzinie 17:00 poznam swoich zawodników. Dziękując raz jeszcze za rozmowę oraz za oferowanie mi umowy wyszedłem z budynku klubu by wsiąść do samochodu. Będąc już w środku sięgnąłem po telefon i raz dwa wybrałem numer swojej żony…

- Kochanie, już po wszystkim –
- I jak udało Ci się?
- Tak, teraz jadę do sklepu po szampana i wieczorem zaczniemy świętować owy sukces –
- Dobrze. To do zobaczenia. Kocham Cię
- Ja również – po tych słowach w słuchawce telefonu usłyszałem dźwięk zakończonej rozmowy.

Po chwili zdałem sobie sprawę, że zostałem trenerem klubu piłkarskiego oraz również z tego, że właśnie w tym momencie rozpoczyna się moja pierwsza poważna przygoda z piłką nożną….
------------------
 
   

* Serwer opłacany z reklam wyświatlanych na forum
Misza 



Pomógł: 3 razy
Wiek: 23
Dołączył: 01 Maj 2009
Posty: 496
Skąd: inąd

Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-01-02, 16:57   

Lubię Twoje opowiadania, powodzenia z Włókniarzem.Wątpie czy ja dałbym radę grać takimi zespołami, dlatego życzę Ci chęci do gry i opisywania.
 
 
   
Sobota 



Pomógł: 13 razy
Wiek: 22
Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 2809

Wysłany: 2011-01-02, 17:02   

Hmm, szczerze, nie lubię czytać o tak słabych klubach. Jednak piszesz bardzo fajnie i liczę, że szybko będziesz wrzucał kolejne odcinki.
_________________

 
   
Gembsoon 



Wiek: 26
Dołączył: 24 Paź 2007
Posty: 392
Skąd: Puławy

Wysłany: 2011-01-02, 19:58   

Ja z kolei lubię opowieści o takich klubach. Sam swoje pierwsze prawdziwe kariery w każdym FMie zaczynam właśnie takim klubem. Jak na razie mi się podoba i czekam na więcej :)
_________________
2007 - 2011 Lech Poznań
2009 - 2011 Kamerun
2011 - 2014 Napoli
2012 - 2014 Meksyk
2014 - ???? Atletico Madryt
2014 - ???? Argentyna
(aktualnie 8 sezon)

Visca el Barca!!!
 
 
   
Durothil 



Wiek: 25
Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 266
Skąd: Białystok

Wysłany: 2011-01-12, 20:24   

------------------
Świętowanie zdobytej pracy było wspaniałe. Mam nadzieję, że sąsiedzi nie będą narzekali na odgłosy wydawane przez całą noc… Co do nocy… Była nie przespana, a ja jeszcze miałem na siódmą do pracy. Cóż nie było innego wyjścia jak przed ucieczką z domu strzelić porządną kawę i mieć nadzieję, że nie zasnę w ciągu dnia a tym bardziej za kierownicą. Spoglądając leniwie na zegarek zauważyłem że mamy właśnie wpół do szóstej. Dzięki temu wszystkiemu zorientowałem się, że mam jeszcze niecałą godzinę na przygotowanie. Przecierając oczy zauważyłem, że coś jest nie tak jak powinno być. Po dokładniejszych przemyśleniach przypomniałem sobie wszystkie wydarzenia z wczorajszej nocy. Nasza butelka szampana, która została opróżniona tuż o otwarciu wylądowała za oknem mieszkania rozbijając się na pobliskim chodniku. Szczerze mówiąc miałem tylko nadzieję, że nikt akurat wtedy nie przechodził. Nie tracąc więcej czasu wstałem wędrując od razu do kuchni. Uwielbiałem ten chłód poranka zawiewający prosto w twarz z otwartego okna przy którym stałem czekając na kawę. W takich właśnie momentach zawsze żałowałem, że skończyłem z nałogiem nikotynowym. Z drugiej jednak strony czego nie robi się z miłości, gdyż to właśnie moja żona namówiła mnie na rzucenie tego świństwa. Wspominając już o niej ruszyłem szybko do pokoju zastanawiając się czy być może nie obudzić jej na małe co nieco przed pójściem do pracy. Patrząc na to jak pięknie wygląda podczas snu od razu zrezygnowałem z tego pomysłu. Chciałbym umieć to samo co ona. Zasnąć po wszystkim bez żadnych problemów i zmartwień…
- Ehh czas wziąć się za siebie – powiedziałem po cichu sam do siebie po raz kolejny wędrując do kuchni…

Tam na moje szczęście czekała na mnie ukochana kawa, która zawsze stawiała mnie na nogi w tych trudnych chwilach. Pijąc ją małymi łyczkami zacząłem się zastanawiać nad aspektami najbliższych godzin. Spoglądając na zegarek zauważyłem, że jest godzina 6:30 nie czekając ani dłużej szybko skoczyłem do łazienki by przemyć twarz by również po paru sekundach wyskoczyć z domu zamykając za sobą zamek. Nim wyszedłem z bloku spotkałem jeszcze sąsiada który w obecnej chwili schodził razem z psem. Na mój widok tylko się uśmiechnął co pewnie było związane z wydarzeniami ostatniej nocy. Nie zwracałem nawet na to najmniejszej uwagi gdyż się spieszyłem. Wsiadając do samochodu sięgnąłem szybko do schowka po radio żeby podróż do pracy minęła mi w o wiele lepszej atmosferze. Odgłos odpalonego silnika był jak miód dla mojej duszy tym bardziej, że miałem spędzić w owym pojeździe prawię cały dzień. Tak, byłem przedstawicielem handlowym, musiałem jeździć od klienta do klienta oferować produkty swojego pracodawcy. Zarobki były na dobrym poziomie, jednak to mnie nie kręciło. Wolałem zająć się piłką nożną niż tą pracą, lecz na chwilę obecną nie mogłem zrezygnować z dotychczasowego zatrudnienia gdyż pieniądze od klubu nie pozwoliły by mi na utrzymanie rodziny a nie mogłem pozwolić na to by moja żona zarabiała więcej ode mnie. Utrzymanie rodziny to w końcu jedna z ról mężczyzny. Z takimi przemyśleniami podjechałem pod siedzibę mojego pracodawcy. Od samego początku moją uwagę przykuł prezes, który stał tuż przed wejściem do budynku firmy. Wychodząc z samochodu podszedł do mnie i kładąc swoją dłoń na moim ramieniu odezwał się.

- Dobrze, że Pana widzę -
- O co chodzi szefie? –
- Słyszałem, że znalazł Pan zatrudnienie jako trener Włókniarza, to prawda?
- Skąd… -
- …To wiem? Proszę – po tych słowach podał mi dzisiejszą gazetę, którą otworzył na wiadomościach sportowych.

Po przejrzeniu wszystkich wiadomości moim oczom ukazała się informacja na mój temat:
Cytat:
Kamil Wątły nowym trenerem Włókniarza Białystok
Dzisiaj z samego rana doszły do nas wieści, że z Włókniarzem Białystok podpisał nikomu dotąd nie znany trener Kamil Wątły. Z naszych informacji wynika, że jest to jego pierwszy klub, w którym będzie pełnił tak poważną funkcję. Dlaczego akurat on? Na te pytanie odpowiedział nam prezes klubu: „ Pewnie jesteście zaskoczeni tą nominacją, jednak spośród wszystkich kandydatów z którymi rozmawiałem ten właśnie człowiek miał pomysł na zespół. Wierzę, iż ten młody mężczyzna będzie na tyle uparty, że będzie chciał postawić na swoim. Osobiście mówiąc, jestem za Wątłym całym sercem i duszą i życzę mu miłej i przyjemnej pracy z zawodnikami. ” My ze swojej strony będziemy patrzeć dosyć pesymistycznym okiem na poczynania tego młodego człowieka.


Po przeczytaniu tego artykułu byłem wściekły, moją reakcję zauważył szef, który po chwili się odezwał:
- Jedź do domu. Masz wolne
- Chyba mnie Pan nie zwalnia? –
- Nie, nie spokojnie. Masz dzień odpoczynku. Miałeś dzisiaj pojechać do Warszawy, ale załatwisz to jutro
- Dobrze, dziękuję. Mam nadzieję, że nie przeszkadza to Panu, że znalazłem jeszcze inną pracę? –
- Nie Wątły. Nie będzie dopóki znajdziesz czas na to i na to, inaczej będziesz musiał coś wybrać.

Po tych słowach wsiadłem do samochodu i nie tracąc czasu pojechałem w stronę siedziby Włókniarza. Chciałem oswoić się z tym widokiem przed treningiem. Gdy zajechałem na miejsce poszedłem do pomieszczenia prezesa. Od samego początku powitał mnie miłym gestem i zaprosił na małą pogadankę…

Kilka Godzin Później…

- Witam. Nazywam się Kamil Wątły i będę waszym nowym trenerem – powiedziałem patrząc na gromadę ludzi zebranych na boisku, na którym właśnie miał odbyć się trening. Cóż dzisiejszy trening miał na celu rozpoznanie zawodników, gdyż musiałem się mniej więcej dowiedzieć jakim składem dysponuje. Po ustaleniu mniej więcej kto gdzie gra i zapoznaniu ich nazwisk nasz zespół przedstawiał się mniej więcej w takim oto zestawieniu:

Cytat:


Nasza kadra nie była zbyt pokaźnych rozmiarów, jednak wiedziałem już mniej więcej kto będzie występował w podstawowym składzie. Teraz przyszedł czas na sparingi. Pierwszy miał być rozegrany już jutro z jednym z zespołów młodzieżowych naszej drużyny.

Mecz Towarzyski
Włókniarz Białystok vs Włókniarz Białystok U-21
Składy


Pierwsza połowa:
:pilka: 0:1 Arkadiusz Zając -24'
:pilka: 1:1 Maciej Konieczny -32'
Druga Połowa:
:pilka: 1:2 Marcin Bortnik -53'
:pilka: 2:2 Michał Mierzejewski -63'
:pilka: 3:2 Michał Mierzejewski -75'
:pilka: 4:2 Jacek Wieckowski -78'
:pilka: 5:2 Mariusz Kłos -90+1'(sam.)
Żółte Kartki:
BRAK
Kontuzje:
BRAK


Pierwszy Sparing i pierwsze zwycięstwo. To wszystko cieszy nawet mimo tego, że było to zwycięstwo nad młodzieżowym zespołem naszej drużyny. Teraz niedługo nadejdzie czas na następne mecze towarzyskie.
------------------
 
   
Durothil 



Wiek: 25
Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 266
Skąd: Białystok

Wysłany: 2011-01-26, 00:45   

------------------

Pierwszy sparing i pierwsze zwycięstwo. Taki obrót sprawy zawsze cieszy nawet mimo tego, że mecz był rozgrywany z młodzieżowym zespołem naszego klubu. Po spotkaniu zawodnicy zaczęli schodzić do szatni, jednak ja już miałem inne plany dlatego też jednym porządnym dmuchnięciem w gwizdek zatrzymałem swoich zawodników.

- Chodźcie tutaj! –
- Słuchamy… – w głosach zawodników dało się usłyszeć podenerwowanie.
- Czy powiedziałem, że to już koniec zajęć? Macie jeszcze 30 minut biegania wokół boiska –
- Trenerze, przed chwilką rozegraliśmy sparing… – po tych słowach się zdenerwowałem, i nie czekając na kontynuację wypowiedzi rozpocząłem swoją mowę.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie i lepiej żebyś to zapamiętał. Nie jesteśmy tutaj po to by się bawić. Myślisz, że podczas meczu krzykniesz do sędziego, że jesteś zmęczony i specjalnie dla Ciebie zatrzyma czas żebyś odpoczął? Myślisz, że zawodnik drużyny przeciwnej zrobi to samo? Nie! A wiesz dlaczego? Bo piłka nożna to sport dla prawdziwych mężczyzn, tutaj nie ma miejsca na użalanie się nad sobą! Rozumiemy się? –

Po tych słowach po mimo braku zadowolenia na twarzy chłopak ruszył za wszystkimi innymi zawodnikami. Przyglądając się chłopakom podczas biegania również i u mnie pojawiła się chęć na rozruszanie moich zastygniętych mięśni. Nie czekając ani chwili dłużej ruszyłem za chłopakami gdy Ci znaleźli się przy mnie. Ten widok ich zaskoczył a tym bardziej zdziwienie na ich twarzy pojawiło się gdy zacząłem ich przeganiać. Ten ruch chyba pograł im trochę na ambicji gdyż zaczęli przyśpieszać swoje ruchy. Podobało mi się to gdyż nie pozwolili, żeby facet starzy od nich był o wiele lepszy. Całe trzydzieści minut minęło w bardzo miłej atmosferze. Mogliśmy biegać dalej, ale nasze treningi i tak jak na razie skupiały się na przygotowaniu kondycyjnym całego zespołu więc nie chciałem zbytnio ich przemęczać tym bardziej, że niedługo czekały nas kolejne sparingi. Siedząc w szatni w mojej głowie zaczęły pojawiać się różne schematy taktyczne, z którymi niegdyś miałem do czynienia podczas rozgrywek juniorskich. Szczerze mówiąc nie widziałem w tym najmniejszego sensu, gdyż było to zbyt oklepane w rozgrywkach seniorskich, dlatego też od razu zrezygnowałem z tego pomysłu. Mogłem siedzieć tak w nieskończoność, ale moje przemyślenia przerwał mi odgłos telefonu wydobywając się z kieszeni moich spodni. Na ekranie telefonu pojawił się numer mojej żony.

- Słucham? –
- Cześć Kochanie. Co słychać?
- Wszystko w porządku. Właśnie skończyliśmy trening i zaraz będę wracał do domu -
- To wspaniale. Wróć jak najszybciej, muszę Ci coś powiedzieć. - po tych słowach rozmowa została zakończona.

Szczerze mówiąc nie wiedziałem o co może jej chodzić, ale nie tracąc czasu szybko pożegnałem się z chłopakami i wskoczyłem w samochód. Podczas jazdy samochodem zastanawiałem się co to mogło być, jednak w najbliższym momencie musiałem patrzeć na drogę by nie spowodować żadnego wypadku. Cóż dojeżdżając do domu byłem cały w nerwach, jak się okazało nie potrzebnie gdyż była to szczęśliwa wiadomość. Okazało się, że moja żona jest w ciąży.


Mecz Towarzyski

Włókniarz Białystok vs Pogoń Łapy
Składy


Pierwsza Połowa:
:hp: Marcin Bzdęga -11' - Niefortunny upadek zawodnika gości kończy się kontuzją.
:red: Dominik Markowski - 12' - Nasz zawodnik dostaje czerwoną kartkę za faul taktyczny.
Druga Połowa:
:pilka: 0:1 Ryszard Grzybowski - 52'(sam.)
:penalty: Michał Mierzejewski - 81' - Nasz zawodnik nie wykorzystuje rzutu karnego.
Żółte Kartki:
Brak


Szkoda porażki tym bardziej, że zespół drużyny przeciwnej był w naszym zasięgu. Usprawiedliwieniem tak słabej gry naszego zespołu może być to, że rozpoczęliśmy okres przygotowawczy do rundy jesiennej i treningi są dosyć ciężkie. Po ich zachowaniu na boisku można było zobaczyć, że są zmęczeni, tym bardziej szkoda tego karnego, dzięki któremu mogliśmy zremisować. Co do bramki dla gości pozostawię to bez komentarza...

Mecz Towarzyski

Włókniarz Białystok vs Wissa Szczuczyn
Składy


Pierwsza Połowa:
:pilka: 1:0 Dominik Markowski - 29'
Druga Połowa:
:hp: Tomasz Jankowski - 59' - Zderzenie zawodnika z naszego zespołu z zawodnikiem z zespołu gości kończy się kontuzją naszego gracza.
:pilka: 1:1 Oskar Tomasik - 80'
:pilka: 1:2 Łukasz Florek - 83'
Żółte Kartki:
Włókniarz Białystok: Markowski


Z nieba do piekła w 4 minuty tak można określić przebieg dzisiejszego spotkania. Mecz zaczął się dla naszej drużyny wspaniale. Uzyskaliśmy przewagę z czego w 29 minucie padła bramka dla naszego zespołu strzelona przez Dominika Markowskiego. Niestety od tej pory to Wissa była zespołem przeważającym. Druga połowa rozpoczęła się dla nas niefortunnie gdyż jeden z naszych zawodników musiał zejść z boiska z powodu kontuzji. Następnie w 80 i 83 minucie zespół gości strzela dwie bramki i w końcowym rozrachunku przegrywamy spotkanie....

------------------
Zapraszam do czytania i komentowania ;)
 
   
Sobota 



Pomógł: 13 razy
Wiek: 22
Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 2809

Wysłany: 2011-01-26, 16:42   

No piszesz fajnie, niby wszystko w najlepszym porządku, ale jakoś ja nie lubię czytać opków o klubach, o których istnieniu nawet nie wiedziałem, a zawodnicy są dla mnie kompletnie anonimowi.
_________________

 
   
Misza 



Pomógł: 3 razy
Wiek: 23
Dołączył: 01 Maj 2009
Posty: 496
Skąd: inąd

Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-01-26, 17:18   

Kurde coś na początku chłopaszki bez formy.
 
 
   
Durothil 



Wiek: 25
Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 266
Skąd: Białystok

Wysłany: 2011-02-04, 22:05   

------------------

Dzisiejszy dzień był kolejnym dniem przygotowań do rozpoczęcia rozgrywek czwartej ligi. Mój plan był jasny i klarowny, przez pierwsze dwa tygodnie ostro pracujemy nad kondycją organizmów. W późniejszym okresie czasu dochodzą do tego również mecze towarzyskie co w obecnej chwili właśnie zaczęliśmy. Cały ten plan miał swój końcowy cel, na sam koniec przygotowań a początek rozgrywek miał nastąpić wybuch formy u moich zawodników. Wszystko brzmi pięknie i ładnie, ale najgorsze były przemyślenia, które znajdowały się w mojej głowie. Przez to wszystko miałem duże problemy z snem, cały czas martwiłem się co się stanie jeśli to wszystko nie wypali… Wątpiłem sam w siebie, wątpiłem w swoje umiejętności prowadzenia drużyny mimo tego, że prezes klubu nie podzielał mojego zdania. Jeśli jednak coś w tym było? Jeśli jednak to naprawdę moja jedyna szansa by zaistnieć w świecie piłki nożnej? Odpowiedzi na te pytania mogłem poznać już niedługo oraz mogłem czekać na nie jeszcze przez jakiś czas. W obecnej chwili nie to było najważniejsze, miałem żonę, która miała urodzić nasze dziecko…

- Co się dzieje? – do moich uszu dobiegł głos kobiety tak dobrze mi znany, jak i dotyk zimnych dłoni na mojej klatce piersiowej.
- Nic, wszystko w porządku… - odpowiedziałem szorstko szybko wstając.
- Coś się dzieje. Od paru dni jesteś inny… Masz… Masz inną? – po tym pytaniu głos mojej żony się załamał.
- Jak śmiesz! – krzyknąłem w jej stronę i nie czekając ani chwili dłużej szybko wyszedłem z domu trzaskając drzwiami.

… Masz inną?... Te słowa krążyły po mojej głowie nie dając mi spokoju. Jak ona mogła? Jak mogła zadać takie pytanie?! Miałem dość, chciałem jechać do pracy, oderwać się od tych myśli, jednak dzisiaj była sobota, dzień którego tak bardzo nie lubiłem od jakiegoś czasu. Jak na złość mieliśmy dzisiaj sparing z drużyną z Dąbrowy Białostockiej. Pomimo bardzo wczesnej godziny gdyż była 8.00 zawitałem pod drzwiami do siedziby klubu. Sięgając za klamkę usłyszałem czyjąś rozmowę. Głosy wskazywały na dwóch mężczyzn, nie czekając ani chwili dłużej uchyliłem drzwi trochę mocniej, aby usłyszeć całą rozmowę.

- Posłuchaj nie zastraszysz mnie rozumiesz?! Nie zastraszysz! Tak łatwo się nie dam, nie ma mowy. – owy głos przypominał mi kolegę z Włókniarza, który zajmował się jedną z drużyn młodzieżowych.
- Posłuchaj mnie Krzysiu. Dwa tysiące złotych w moich rękach ma być za tydzień. Jeśli tak się nie stanie to zajmiemy się Twoją rodziną a na sam koniec Tobą rozumiemy się? –

Odpowiedzi już nie słyszałem, ponieważ do moich uszu dobiegł odgłos uderzenia pięści o twarz. Ten dźwięk był również dla mnie oznaką ulatniania się z tego niebezpiecznego miejsca. Nie czekając ani chwili dłużej podbiegłem do samochodu i wsiadając szybko do środka od strony pasażera zamknąłem za sobą drzwi. W tym samym momencie z budynku wyszedł nieznajomy. Był ubrany w dres pomimo ciepła panującego na podwórku miał również na sobie koszulkę z długim rękawem. Obcięty na łyso i dosyć masywna postawa mogła od razu ujawnić, że owy mężczyzna był związany z jakąś bandą. Osobiście mówiąc nie obchodziła mnie ta cała sytuacja, dlatego też rozłożyłem się na tylnich siedzeniach i nastawiając budzik w komórce postanowiłem się trochę przespać…

… Szatnia …


W naszej szatni panował istny harmider. Cały zespół przebierał się w stroje meczowe nie zwracając na mnie nawet jak najmniejszej uwagi. Przyglądając się temu wszystkiemu przez jakiś czas nie wytrzymałem…

- Zamknąć jadaczki i usiąść na miejsce! – owe słowa zadziałały natychmiastowo, dzięki czemu mogłem dalej kontynuować.
- Jak wszyscy wiemy, dzisiaj rozgrywamy kolejne spotkanie kontrolne. Doszły mnie słuchy, że coś wam się nie podoba, a mianowicie chodzi tutaj częste rozgrywanie sparingów. Powiem wprost, komu to się nie podoba niech pokaże, że ma jaja i wstanie – Pomimo moich słów nikt się nie podniósł…
- Tak myślałem. Jesteście jak panienki, najpierw obgadujecie a później nie macie odwagi się przyznać. Z tego co mi wiadomo to piłka nożna to sport dla prawdziwych mężczyzn, więc pokażcie, że zasługujecie na to miano i wyjdzie na boisko z wolą walki. Nie patrzcie na wynik, w obecnej chwili najważniejsze jest zgranie każdej formacji! –

Mecz Towarzyski
Włókniarz Białystok vs Dąb Dąbrowa Białostocka
Składy


Pierwsza połowa:
:pilka: 0:1 Łukasz Zając - 7’
:pilka: 1:1 Mateusz Larysz – 38’
Druga Połowa:
:pilka: 2:1 Maciej Konieczny – 49’
:pilka: 2:2 Piotr Małowiejski – 61’(sam.)
:hp: Mateusz Chrapek – 71’- Zderzenie z naszym bramkarzem kończy się kontuzją zawodnika gości.
:pilka: 2:3 Mariusz Kanik – 76’ -
:pilka: 3:3 Mateusz Lenart – 90+3’
Żółte Kartki:
BRAK


- Brawo Panowie brawo! – krzyczałem do swoich zawodników w szatni po zakończonym meczu.
- Jestem z was dumny! Mimo tego, że przegrywaliśmy nie poddaliście się i udało się wam doprowadzić do remisu. Koniec tych pochwał, widzimy się jutro na treningu, popracujemy jeszcze trochę nad waszą motoryką. Do jutra… - po tych słowach wyszedłem z szatni zamykając za sobą drzwi.

Mecz Towarzyski
Włókniarz Białystok vs Płomień Ełk
Składy

Pierwsza Połowa:
:pilka: 0:1 Marek Cyzio – 3’
:hp: Artur Tarachulski – 18’ – Zderzenie głowami z zawodnikiem naszego zespołu kończy się kontuzją gracza gości.
:pilka: 1:1 Dominik Markowski – 25’
:pilka: 1:2 Andrzej Adamski – 27’
:hp: Mateusz Larysz – 45’ – Niefortunny upadek naszego zawodnika sprawia, że musi zejść z boiska.
Druga Połowa:
:hp: Maciej Konieczny – 58’ – Zderzenia dwóch graczy naszego zespołu kończy się kontuzją jednego z nich.
:pilka: 2:2 Bartłomiej Kozioł – 70’
:penalty: 3:2 Michał Mierzejewski – 73’ – Pewnym wykonawcą rzutu karnego zostaje Michał Mierzejewski.
:hp: Bartłomiej Kozioł – 79’ – Niebezpieczne wejście zawodnika gości sprawia, że nasz gracz musi zejść z boiska.
:pilka: 3:3 Marcin Pięta – 84’
Żółte Kartki:
Włókniarz Białystok: Markowski


Kolejny dobry mecz w naszym wykonaniu. Szkoda tylko, że straciliśmy bramkę w ostatnich minutach meczu. Na samym początku bałem się o moich zawodników, którzy musieli zejść z boiska, ale jak się później okazało nie było to nic poważnego i zawodnicy będą już gotowi do wzięcia udziału w następnym treningu.

Mecz Towarzyski
Włókniarz Białystok vs Mazur Ełk
Składy

Pierwsza Połowa:
:pilka: 0:1 Michał Fieden – 11’
:pilka: 1:1 Piotr Małomiejski – 19’
Druga Połowa:
:pilka: 2:1 Maciej Konieczny – 47’
:pilka: 3:1 Piotr Małomiejski – 60’
:pilka: 4:1 Maciej Konieczny – 64’
:pilka: 4:2 Mateusz Lenart – 79’(sam.)
:pilka: 4:3 Kamil Wasielewski – 90+2’
Żółta Kartka:
Włókniarz Białystok: Konieczny


W końcu pierwsze zwycięstwo od jakiegoś czasu w meczach towarzyskich. Nasza gra wyglądała o wiele lepiej niż w wcześniejszych spotkaniach, co bardzo mnie cieszy. Widocznie jak na razie mój plan się sprawdza. Teraz czeka nas dłuższa przerwa gdzie po raz kolejny będziemy ćwiczyć nad szybkością i kondycją zawodników, ale również w tym czasie będziemy ćwiczyć nad taktyką…

------------------
 
   
Tom 



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 08 Paź 2007
Posty: 1312
Skąd: Wypizdów gwiezdny

Wysłany: 2011-02-04, 22:22   

Chce Ci się poświęcać tyle czasu na opisywanie sparingów?
_________________
House: Sukcesy trwają, dopóki ich ktoś nie spieprzy. Porażki są wieczne.
 
   
^Marrt 



Pomógł: 3 razy
Wiek: 27
Dołączył: 17 Lut 2008
Posty: 141

Wysłany: 2011-02-04, 22:35   

Tom napisał/a:
Chce Ci się poświęcać tyle czasu na opisywanie sparingów?
Durothil, to ambitna bestia :keke:
Opisuj, opisuj :D I sukcesów!
 
 
   
Misza 



Pomógł: 3 razy
Wiek: 23
Dołączył: 01 Maj 2009
Posty: 496
Skąd: inąd

Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-02-04, 23:34   

Sparingi "ciekawe" :keke: sporo bramek, powodzenia.
 
 
   
Durothil 



Wiek: 25
Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 266
Skąd: Białystok

Wysłany: 2011-02-15, 23:52   

Tom, Chce :D
Marrt, Dzięki ;)
------------------

- Czego tu chcesz?! – krzyknąłem do swojej żony gdy zauważyłem ją stojącą przy samochodzie. W głowie cały czas chodziły mi jej słowa z posądzeniem o zdradę.
- Ja… Ja przepraszam… Nie chciałam… – po tych słowach w jej oczach pojawiły się łzy.
- Nie płacz ok.? Stało się, tylko następnym razem bez takich słów proszę. Ostatnimi czasy jest jak jest gdyż miałem pewne dylematy związane z klubem, a jeszcze staramy się dopiąć transfer jednego zawodnika na ostatni guzik –
- Jaki transfer?
- Wybacz Kochana, ale nie mogę Ci więcej powiedzieć. Dowiesz się w swoim czasie, jeśli dobrze pójdzie to już nie długo –

Po chwili Katarzyna zamilkła i przez całą podróż nie odzywała się ani razu. Mimo tego w jej oczach cały czas widziałem szklące się łzy co było oznaką, że cały czas przeżywa swoje wcześniejsze słowa. Odstawiając ją do domu po raz kolejny wyszedłem z pomieszczenia by skierować się do samochodu a następnie do supermarketu. Będąc na miejscu zakupiłem odpowiednie rzeczy do przygotowania kolacji do tego świece oraz w pobliskiej kwiaciarni bukiet róż. Przyjeżdżając do domu zauważyłem coś dziwnego. W mieszkaniu panowała kompletna ciemność oraz zupełna cisza. Jak się później okazało, moja żona zasnęła na kanapie. Nie czekając ani chwili dłużej skoczyłem do kuchni, a w dużym pokoju na stole ustawiłem róże wraz z świecami na miejscu. Obiad, który robiłem był banalny, ale zawsze liczą się chęci. Wszystko trwało mniej więcej godzinę. W końcu po wszystkim na stole znalazły się dwa talerze z ziemniakami i kotletami z piersi kurczaka na stole. Po chwili odpaliłem świece i poszedłem budzić śpiącą królewnę na kanapie.

- Kochanie, wstawaj –
- O co chodzi? Co Ty tutaj robisz? – po usłyszeniu tych słów moja ręka powędrowała w stronę przygotowanego pożywienia. Na ten widok od razu rzuciła mi się na szyję i po raz kolejny zaczęła mnie przepraszać za wcześniejsze słowa…

… 03.08.2010 …


- Tak słucham? –
- Wątły gdzie Ty jesteś?! Jest już u nas owy człowiek a Ty w kulki lecisz?!
- Jaki człowiek? O co chodzi Prezesie? –
- Zawodnik Wątły! Zawodnik!
- O w mordę! Zapomniałem już jadę! – po tych słowach wyskoczyłem jak z procy z łóżka mówiąc żonie o zaistniałej sytuacji przy okazji się przebierając w ciuchy wyjściowe.

Pośpiech to było to czego nie lubiłem, jednak w tej sytuacji było to wręcz wskazane dlatego też już po 6 minutach od wstania znalazłem się w samochodzie. Niestety na drodze już nie było tak bosko, ponieważ musiałem jechać z odpowiednią prędkością gdyż na drodze pojawiła się policja. Po minięciu 20 minut wpadłem przez drzwi cały spocony.

- Jesteś wreszcie
- Tak jestem. Przepraszam za spóźnienie, ale miałem problemy z zaśnięciem – po tych słowach na twarzy nieznajomego, który siedział naprzeciwko prezesa pojawił się uśmiech.
- To jest właśnie Mariusz o którym wcześniej Ci już mówiłem. Kontrakt który mu przedstawiłem okazał się dla niego idealny.
- Dobrze, więc. Widziałem już go w akcji więc myślę, że będziemy mogli podpisać wszystko co potrzebne i powitamy nowego zawodnika na dzisiejszym treningu –

Po tych słowach do rąk zawodnika powędrowały dokumenty związane z kontraktem. Po paru sekundach złożył on w odpowiednim miejscu podpis by po chwili niżej podpis złożył prezes jak i ja jako trener zespołu. Po wszystkim mogłem stwierdzić jasno i klarownie, że Mariusz Augustyniak został naszym nowym zawodnikiem.

4 Liga Podlaska – 1 kolejka
Włókniarz Białystok vs Gryf Gródek
Składy


Pierwsza Połowa:
:penalty: 1:0 Michał Mierzejewski – 13’ – Pewnym wykonawcą jedenastki został Michał Mierzejewski.
Druga Połowa:
:red: Marek Falkowski – 59’ – Faul taktyczny. Zawodnik faulujący został ukarany czerwoną kartką.
:pilka: 2:0 Maciej Konieczny – 63’ – Silny strzał zza pola karnego ląduję tuż przy słupku bramki gości.
:pilka: 2:1 Marek Skrzypczak – 72’ – Wspaniała akcja zespołu gości zakończona strzałem pięciu metrów.
Żółte Kartki:
BRAK


Pierwszy mecz rozgrywany w lidze i pierwsze zwycięstwo. Szczerze mówiąc patrząc na wyniki sparingów rozgrywanych przed rozpoczęciem ligi nie wyglądało to zbyt dobrze, jednak ostatnie zwycięstwo w meczu towarzyskim sprawiło, że uwierzyłem, że moje metody treningowe są skuteczne co ostało potwierdzone w dzisiejszym spotkaniu. Gra była dosyć płynna, żadnych głupich strat oraz dwie strzelone bramki sprawiły, że mogliśmy się cieszyć z 3 punktów na naszym koncie.

4 Liga Podlaska – 2 kolejka
Sparta Augustów vs Włókniarz Białystok
Składy


Pierwsza Połowa:
:pilka: 0:1 Wojciech Nowacki – 2’ – Strzał z 16 metra wpada pod poprzeczkę naszej bramki.
:pilka: 0:2 Piotr Laskowski – 18’ – Cudowna akcja gospodarzy zakończona celnym strzałem na bramkę.
:pilka: 1:2 Maciej Konieczny – 19’ – Bramka pada przez przypadek. Dośrodkowanie w pole karne przeciwnika. Jeden z obrońców gości podaje pod nogi naszego zawodnika a ten pakuje piłkę do bramki.
:pilka: 2:2 Rafał Kowalczyk – 28’ – W sytuacji sam na sam nasz zawodnik nie dał szans dla bramkarza gospodarzy.
:pilka: 3:2 Mateusz Larysz – 38’ – Wspaniały kontratak. Mateusz Larysz po prostopadłym podaniu pakuję piłkę do bramki po strzale z 10 metra.
Druga Połowa:
:pilka: 4:2 Rafał Kowalczyk – 87’ – Kolejna bramka z przypadku. Tym razem próba dośrodkowania w pole karne zamienia się na kolejnego gola naszego zawodnika w tym meczu.
Żółte Kartki:
BRAK


Wspaniałe zwycięstwo podczas dzisiejszego meczu. Powiem szczerze, że kiedy padła druga bramka dla Sparty Augustów nie byłem do końca pewny co do dalszej części owego meczu, jednak moi zawodnicy stanęli na wysokości zadania i kolejne 25 minut pierwszej połowy oraz następne 45 drugiej rozegrali na bardzo wysokim poziomie dzięki czemu po raz kolejny cieszyliśmy się z 3 punktów.

4 Liga Podlaska – 3 kolejka
Włókniarz Białystok vs Cresovia Siemiatycze
Składy


Pierwsza Połowa:
:pilka: 1:0 Mateusz Larysz – 15’ – Składna akcja naszego zespołu zostaje zakończona celnym strzałem Mateusza Larysza.
Druga Połowa:
:pilka: 1:1 Maciej Nowicki – 58’ – Silny strzał z rzutu wolnego kompletnie zaskakuje naszego bramkarza.
Żółte Kartki:
Cresovia Siemiatycze: Rogalski, Drej


Bardzo wyrównany mecz pomiędzy obydwoma zespołami. Pomimo tego, że bardzo często Cresovia osiągała przewagę to nasz zespół nie poddał się i walczył z drużyną gości jak równy z równym. Dzięki zaangażowaniu mojego zespołu przez pełne 90 minut po końcowym gwizdku sędziego mogliśmy się cieszyć z kolejnej zdobyczy punktowej.

------------------
 
   
^Marrt 



Pomógł: 3 razy
Wiek: 27
Dołączył: 17 Lut 2008
Posty: 141

Wysłany: 2011-02-16, 20:35   

Durothil, a powiedz mi jakie są prognozy mediów na ten sezon dla Ciebie i co Ty chcesz osiągnąć... Bo jakoś tego nie mogę odnaleźć tutaj.
Zawodnicy anonimowi, klub anonimowy więc powiedzieć nic nie mogę. Ale gratulacje początku w lidze ;) Oby tak dalej!
 
 
   
Misza 



Pomógł: 3 razy
Wiek: 23
Dołączył: 01 Maj 2009
Posty: 496
Skąd: inąd

Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2011-02-16, 20:36   

Początek chyba obiecujący, chociaż nie znam ani twojego potencjału ani przeciwników.Powo :P
 
 
   
Durothil 



Wiek: 25
Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 266
Skąd: Białystok

Wysłany: 2011-02-28, 21:58   

^Marrt, Dolna część tabeli czyli tak jakby walka o utrzymanie, chociaż szczerze mówiąc, ja myślę bardziej nad środkiem bądź walką o awans ;)
jedrula93, Niby tak, ale patrz na to, że ŁKS w porównaniu do innych klubów w 4 lidze jest w pełni klubem profesjonalnym. Sponsorzy, zawodnicy z składu z 2 czy tam 1 Ligi, więc jest różnica ;) Jak dla mnie jeśli nie zlekceważą rundy rewanżowej to mogą awansować bez żadnej porażki.
------------------

- Panowie jestem z was bardzo dumny. Pomimo tego, że uważali nas za chłopca do bicia to już od samego początku ukazaliście, że taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Chciałbym wam bardzo podziękować za siły które włożyliście w meczu z Spartą Augustów – po tych słowach podszedłem do każdego zawodnika osobno i podałem mu rękę gratulując dobrego występu.

Niestety był to już koniec pochwał gdyż już za cztery dni czekało nas spotkanie w pucharze Polski. Na nasze szczęście losowanie okazało się nam łaskawe gdyż mecz rozegramy na naszym stadionie co powoduje, że nie będziemy musieli przebywać w podróży dosyć dłuższego czasu co przeważnie powoduje zmęczenie zawodników fizyczne jak i za równo psychiczne. Informując moich zawodników o szczęśliwym dla nas losowaniu razem ze mną cieszyli się z tego wydarzenia. Pomimo wczorajszego meczu wszyscy zawodnicy wykazywali zdwojoną energię podczas treningu na którym pracowaliśmy głównie nad wykańczaniem akcji. Było dosyć zabawnie gdyż wszyscy zawodnicy co chwila wymyślali co raz to nowsze konkursy. Gdy doszło do rzutów wolnych zastanawialiśmy się, kto zostanie królem stałych fragmentów, lecz do tego nie doszło, gdyż co raz mocniej padający deszcz sprawił, że musieliśmy zrezygnować z dalszej części treningu i szybko udaliśmy się do szatni, no cóż przynajmniej zrobili to moi zawodnicy gdyż ja musiałem udać się do prezesa na małą pogawędkę.

- Proszę – do moich uszu dobiegł głos prezesa. Nie czekając ani chwili dłużej szybko nacisnąłem na klamkę i wszedłem do pomieszczenia prezesa.
- Wzywał mnie Pan? –
- Tak Kamil wzywałem Cięłaby porozmawiać z Tobą na pewien nurtujący mnie temat
- Słucham? –
- Proszę, powiedz mi tak szczerze co z nimi zrobiłeś? Jeszcze nigdy nie mieliśmy aż tak dobrego początku sezonu.
- Szczerze mówiąc pracowałem z nimi od samego początku nad kondycją i szybkością by nasi zawodnicy w końcowej fazie meczu nie oddychali rękawami. Szczerze mówiąc na samym początku bałem się, że przesadziłem z obciążeniami, jednak na obecną chwilę widzę, że wszystko jest w porządku –
- Kontynuuj swoją pracę tak jak dotychczas. Jestem zadowolony z tego co widziałem ostatnimi czasy, dlatego też przekaż zawodnikom moje gratulacje.
- Dobrze przekaże –
- Dziękuję to wszystko. Powodzenia w najbliższym meczu Pucharu Polski mój drogi – po tych słowach prezes zajął się jakąś papierkową robotą, a ja wstając z fotela skierowałem się w stronę drzwi wyjściowych.

Nim wyszedłem z budynku zaszedłem jeszcze do szatni chcąc zobaczyć czy ktokolwiek został. Niestety nie, jednak w szatni panował kompletny burdel. Rzeczy walały się po wszystkich kontach nic nie było na swoim miejscu. Wiedziałem co już będę musiał zrobić podczas naszego najbliższego spotkania. Nauczę ich utrzymywać porządek w szatni, jeśli tak się nie stanie to po prostu do niej nie wejdą…

… Dzień meczu Pucharu Polski …


- Posłuchajcie mnie wszyscy. Jak dobrze wiemy dzisiaj rozpoczynamy rozgrywki Pucharu Polski. Trafiliśmy na dosyć łatwego przeciwnika, ale mimo wszystko nie możemy go lekceważyć. Zagrajmy po prostu na swoim poziomie a będzie dobrze. O to podstawowa jedenastka na dzisiejsze spotkanie. Na bramce Augustyniak, w obronie od lewej Lenart, Małomiejski, Markowski i Jankowski. W pomocy od prawej Kowalczyk, Pietrzak, Kopacz, Więckowski. W ataku Larysz i Konieczny – po tych słowach wykonałem kilkusekundową przerwę na nabranie powietrza by po chwili kontynuować…
- Pamiętajcie, starajcie się jak najdłużej utrzymać przy piłce nie wybijajcie jej do przodu bo to tylko bezsensowna strata. Im dłużej my będziemy mieli piłkę to tym bardziej nasz przeciwnik się zmęczy gdyż będzie za nami biegał. Boczni obrońcy niech się włączają się do ofensywnych akcji, ale nie za często gdyż stworzymy idealne sytuacje dla przeciwnika do kontry. To tyle co chciałem wam przekazać. Powodzenia i wygrajmy ten mecz! –

Puchar Polski – 2 runda
Włókniarz Białystok vs Błękitni Pasym
Składy


Pierwsza Połowa:
:pilka: 0:1 Marcin Juszczyk – 9’ – silny strzał z 10 metra wpada tuż obok naszego bramkarza.
:pilka: 1:1 Maciej Konieczny – 35’ – Po dobrym dośrodkowaniu nasz zawodnik silnym strzałem z główki pokonuje bramkarza gości.
Druga Połowa:
:hp: Aleksander Matusiak – 57’ – Niebezpieczny wślizg naszego zawodnika kończy się kontuzją zawodnika gości.
:pilka: 2:1 Mateusz Larysz – 68’ – Indywidualna akcja naszego zawodnika kończy się pokonaniem bramkarza gości w sytuacji sam na sam.
:red: Piotr Małowiejski – 78’ – Za faul taktyczny nasz zawodnik został ukarany czerwoną kartką.
:red: Mikołaj Latocha – 84’ – Za faul taktyczny zawodnik gości został ukarany czerwoną kartką.
Żółte Kartki:
Włókniarz Białystok: Larysz, Lenart
Błękitni Pasym: Juszczyk, Herman


Bardzo dobry mecz rozegrany przez naszą drużynę. Niestety na samym początku trochę przysnęliśmy co spowodowało utratę bramki, jednak już następne minuty należały całkowicie do nas. Niestety mecz obfitował również w niezbyt czyste zagrania o czym świadczyły dwie czerwone kartki po jednej dla drużyny przeciwnej jak i również naszego zespołu. Mimo wszystko patrzymy na to z dobrej strony gdyż wygraliśmy dzisiejsze spotkanie i możemy cieszyć się z awansu do następnej rundy Pucharu Polski.

- Brawo chłopaki, możecie być z siebie dumni – moje słowa były skierowane do wszystkich osób znajdujących się w szatni. Po chwili przyglądania się wszystkim jeszcze raz się odezwałem…
- Możecie być dumni z swojej gry jak i również z tego, że pomimo ciężkich warunków postawionych przez rywali zdołaliście wygrać ten mecz jak i również awansować do następnej rundy. Gratuluje wam i dziękuję – po tych słowach podszedłem do każdego zawodnika z osobna i podając mu rękę podziękowałem za trud włożony w grę podczas meczu. Po chwili wyszedłem dając im okazję do porozmawiania na temat meczu między sobą.

Szczerze mówiąc była to najlepsza decyzja w owym momencie, bo nie miałem żadnych zarzutów co do ich gry, ponieważ wygrali to spotkanie z czego mogli być bardzo dumni. Następnego rywala mieliśmy poznać już jutro wieczorem po losowaniu następnej rundy, jednak ja w tym momencie marzyłem tylko o powrocie do domu oraz długim i spokojnym śnie po ciężkim dniu pracy…

Gdy się obudziłem zorientowałem się, że na zegarze widnieje 16:00. Patrząc na to wszystko zerwałem się nagle łóżka wiedząc, że już za 30 minut mam trening z moim zespołem. Pakując się szybko jak i również spoglądając na rozkład dzisiejszego dnia zorientowałem się, że treningu jednak nie mamy gdyż dałem moim zawodnikom dzień przerwy z powodu bliskiego terminu rozgrywania meczu ligowego, który niestety miał być rozgrywany na wyjeździe…

4 Liga Podlaska – 4 kolejka
Perspektywa Łomża vs Włókniarz Białystok
Składy


Pierwsza Połowa:
:pilka: 0:1 Marcin Durajczyk – 41’ – Błąd naszych obrońców wykorzystuje zawodnik gospodarzy, który w sytuacji sam na sam nie daje żadnych szans naszemu bramkarzowi.
Druga Połowa:
:pilka: 1:1 Maciej Konieczny – 66’ – Strzał z pierwszej piłko po prostopadłym podaniu ląduję w bramce gospodarzy tuż obok interweniującego bramkarza.
Żółte Kartki:
Włókniarz Białystok: Konieczny, Pietrzak, Larysz
Perspektywa Łomża: Dajczak


Cóż patrząc na to, że mecz rozgrywaliśmy zaledwie parę dni po meczu w Pucharze Polski to jestem zadowolony z tego rezultatu. W moich zawodnikach widoczne było zmęczenie z poprzedniego spotkania, ale mimo wszystko dali sobie radę i z trudnego terenu wywieźli zdobycz punktową czego jestem wręcz zachwycony. W następnej rundzie Pucharu Polski trafiliśmy na trzecioligowy zespół Wdy Świece. Na nasze szczęście mecz rozegramy na własnym stadionie.

4 Liga Podlaska – 5 kolejka
Włókniarz Białystok vs Orzeł Kolno
Składy


Pierwsza Połowa:
:pilka: 1:0 Bartosz Pietrzak – 33’ – Indywidualna akcja naszego zawodnika zakończona strzałem w długi róg.
Druga Połowa:
:pilka: 1:1 Kamil Zmuda – 59’ – W sytuacji sam na sam zawodnik gości nie dał żadnych szans naszemu bramkarzowi.
:pilka: 2:1 Robert Brzyski – 85’(sam) – Niefortunna interwencja zawodnika gości zakończyła się bramką samobójczą.
Żółte Kartki:
Włókniarz Białystok: Kowalczyk, Jankowski, Pietrzak, Larysz
Orzeł Kolno: Czepiński, Sikora

Zwycięstwo w dosyć trudnym jak i brutalnym spotkaniu o czym świadczy ilość fauli oraz ilość żółtych kartek. Szczerze mówiąc sądziłem, że w tym meczu również zdobędziemy jeden punkt, jednak niefortunna próba wybicia piłki przez zawodnika Orła Kolno sprawiła, że cieszyłem się jak małe dziecko po końcowym gwizdku sędziego. Na naszym koncie mamy kolejne 3 punkty a my bez żadnych kłopotów możemy się przygotowywać do meczu pucharowego.

------------------
 
   
Durothil 



Wiek: 25
Dołączył: 03 Lip 2009
Posty: 266
Skąd: Białystok

Wysłany: 2011-03-08, 23:16   

Niestety jestem zmuszony do zamknięcia opka z powodu nieszczęsnego save, który jak na złość mi się rozkraczył ;/
_________________
...Bo Szczęściu Trzeba Pomagać...
 
   
^Marrt 



Pomógł: 3 razy
Wiek: 27
Dołączył: 17 Lut 2008
Posty: 141

Wysłany: 2011-03-08, 23:17   

Durothil napisał/a:
Niestety jestem zmuszony do zamknięcia opka z powodu nieszczęsnego save, który jak na złość mi się rozkraczył ;/


Szkoda. Zamykam.
 
 
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template FMStyl created by Zadbah & INIM. Done for FMForum.pl
Najlepsze DemotywatoryDarmowy Katalog